Palmiarnia w Wałbrzychu + Kawiarnia “Pod Tropikiem” – recenzja dla dzieciatych

Dla porządku zaznaczę, że byliśmy w tych miejscach uprzednio, bez Żaby, było pięknie, chodziliśmy, podziwialiśmy, cud – miód – i orzeszki. Ale ta opowieść jest o czasach już z Żabą i wycieczkach już z Żabą.

Po pierwsze kawiarnia. Owszem, na zewnątrz jest bistro, w którym poprzednio się stołowaliśmy, ale z jakichś przyczyn w weekend nie było czynne, zatem byliśmy skazani na kawiarnię. A, jakby ktoś chciał w weekend zaparkować pod Palmiarnią – to jest bezpłatnie, parkomat policzy kwotę, owszem, ale do poniedziałku 6 rano, więc tego, bez przesady 😉

1 fiolety

Kawiarnia. W środku się mieści, jeśli zignorować informację, że kierunek zwiedzania w prawo, to człowiek wchodzi do kawiarenki właśnie. Dania obiadowe są. Czas oczekiwania – 20 do 40 minut. Jest ok, jeśli załapałeś się człowieku na zieloną lożę. To są urokliwe, 6-osobowe stoliki oddzielone pnącymi bluszczami od reszty świata, na lewo od wejścia. To oddzielenie jest prawie całkowite. Nikt nie widział, że Żaba próbowała się huśtać na lampie 😉

2 goździki

Jak się znudziła, to był kącik dla dzieci. I tu mały zgrzyt. Ten kącik był przy ladzie prawie. A że samoobsługa – człowieku wyciągaj uszy i słuchaj, czy twe frytki gotowe! – to trochę strachu się najadłam. Klienci z gorącymi daniami przechodzą dokładnie nad dziećmi siedzącymi w kąciku, przyzwoicie wyposażonym, zgoda… ale chyba wolałabym, by był z drugiej strony. Co prawda wygłodniały rodzic by wtedy nie słyszał informacji o swych frytkach. Trudna rada.

Jedzenie w normie, może trochę za drogo, ale się nie struliśmy, więc luz.

Przewijak mieści się w przedsionku toalet, stabilny, drewniany, ma miękką wyściółkę i sporo przestrzeni wkoło, oboje rodzice mogą dziecię obsługiwać.

Już po doładowaniu kalorii ruszyliśmy w trasę.

3 kaskadka

Tam gdzie ten płotek – można wejść. Żaba z ojcem własnym weszli, ale ojciec odmówił ukazywania twarzy, więc musicie mi wierzyć na słowo. I właśnie – weszli. Nie wjechali. Palmiarnia to taka trochę większa szklarnia, na litość, wózkiem po tych alejkach??? Owszem, widziałam rodziców pchających wozy. Nie wiem, czy zrobili to z niewiedzy, czy lenistwa, czy tak im wyszło. Kara natychmiastowa, ponieważ podłoże nierówne, śliskie, trasa wąska, a do części z bonsai to nawet z wózkami nie wpuszczają. Zresztą z dużymi plecakami też nie.

Rośliny egzotyczne, zapach wspaniały, jak napatrzyłam się na cytrusy to zaczęłam się zastanawiać, czy na balkonie może nie zasadzić…. Pomysł zdechł, kiedy Żaba spróbowała sięgnąć po ziemię…

4 trumpety

Powyższe żółte śliczności podobno są narkotyzujące, a z pewnością trujące…

5 kropla

6 różowo

7 żółto

W części zewnętrznej pięknie przycięte drzewa, krzewy…

8 strzyżone

I tak, wizyta była wyjątkowo krótka. Żaba potrzebuje znakomicie większej przestrzeni. W Arboretum można biegać po trawie, w Palmiarni nie. Spacer tylko alejkami. To trochę utrudnia i znacząco skraca wycieczkę. Lepiej jednak bez dziecięcia. Choć niektóre momenty jej się podobały – i nie tylko lampa…

DSC05232

Advertisements

17 thoughts on “Palmiarnia w Wałbrzychu + Kawiarnia “Pod Tropikiem” – recenzja dla dzieciatych

  1. 🙂 latające talerze nad bawiącymi się dziećmi…tak, to dla rodziców o mocnych nerwach;) Sama palmiarnia wygląda niezwykle uroczo – szkoda, że do Wałbrzycha trochę za daleko. No i Żaba. Aniołeczek…przecież to widać na pierwszy rzut oka;]
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    Like

      1. Jesteś pierwszą osobą, o której wiem, że zrobiła taki dil, bo do tej pory w moim otoczeniu takie rzęsy mają faceci moich koleżanek i ich… SYNOWIE! 😀 Więc dla mnie Żaba jest objawieniem! 🙂

        Like

  2. uwielbiam palmiarnie, szklarnie i wszystkie podobne przybytki:)
    a cytrusy na balkonie możesz spróbować zawiesić na barierce albo jeszcze gdzieś wyżej, widziałam u kogoś taki myk i prezentowało się to pięknie

    Like

    1. Żeby dziecko prowokować?! Niech dorośnie trochę! Ona serio przez ładny kawałek wieczności próbowała zeskoczyć z ramion ojca – gdzie siedziała ‘na barana’ – na nieszczęsną lampę wiszącą!

      Like

  3. Nie wiedziałam, że Wałbrzych ma takie fajne miejsce! Jakoś tak przejeżdżaliśmy przez miasto, zgubiliśmy się w nim i chcieliśmy szybko wyjechać…
    Śliczna Żaba!!! ❤

    Like

      1. Aaaaa, FAKTYCZNIE! Ale chyba wtedy myśleliśmy, że ta palmiarnia to jakieś pomieszczenie w zamku. Zwiedzaliśmy go z Bobem, więc w totalnym chaosie 🙂

        Like

  4. nie zauważyłam nawet, to pewnie dlatego, że często przejścia w labiryncie bardzo wąskie
    może dziecko w chustę/coś do noszenia i po problemie?:)

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s