Zeszły ustrój w wersji light

Jestem dzieckiem stanu wojennego [Olitoria, ani mi się waż poprawiać cyferki, jak piszę, że jestem, to jestem!]

Skakałam w gumę, na kablu, grałam w klasy i robiłam fikołki na trzepaku [głową w dół nie wisiałam, bo tchórz ze mnie, nadrobiłam, jak położono materace. No nie wkoło trzepaka, bez przesady. Wkoło rurki. Ale to już inne stulecie, inny ustrój]. Nawet w kapsle grałam z koleżankami, jak już chłopacy zwolnili tor.

W każdym razie: wiem, że ustrój był zbrodniczy, że strzelano do ludzi, że ścieżki zdrowia, Różański, Wujek, PAFAWAG, .stocznia, Gdańsk, Gdynia… ale też wiem, że kolory były wtedy bardziej żywe, ludzie bardziej życzliwi, warzywa smaczniejsze, a kwiaty pachniały. Zupełnie, jak ta księżna z czasów Rewolucji Francuskiej. A raczej z dowcipu.*

Zatem trzy pozycje o zeszłym ustroju, ale w wersji light.

“Czerwona księżniczka” Kortko, Watoła

Że Gierek miał synową to akurat mi umknęło. Ale już o centrum okulistycznym w Katowicach to się nasłuchałam, bo przez jakiś czas rodzice się zastanawiali, czy mi oczków nie zoperować. Tak długo się zastanawiali, że stałam się pełnoletnia i odmówiłam uczestnictwa w imprezie, nie będzie mi konował w oczach grzebał. Ale same opisy operacji na oczach to czytam pasjami. I tych opisów jest w “Księżniczce” sporo, wyjaśnienia, jak operowano zaćmę, jak krótkowzroczność, co na żywca, [bo znieczulenie puszczało dość szybko, trzeba się było spieszyć], o mikroskopach i … w każdym razie opisy plastyczne i zrozumiałe. A księżniczka? To synowa Gierka, która dzięki nazwisku zbudowała rewelacyjne centrum okulistyczne, bo też sama była fachowcem wysokich lotów. Oczywiście – łyżka dziegciu w postaci rozgrywek partyjnych, nieudanego małżeństwa czy dwóch, problem alkoholowy – wszystko znalazło odzwierciedlenie, ale lektura przednia i zajmująca, rozmowy z poszczególnymi bohaterami… No i te opisy operacji. Polecam

“Księżyc z Peweksu. O luksusie w PRL” Boćkowska

Spodziewałam się czegoś bardziej rzetelnego. W skrócie jest to, jak dla mnie, bo wydawnictwo i inni czytelnicy oceniają inaczej, zatem dla mnie jest to zbiór reportaży na temat dobrobytu czy też luksusu w PRL. Poszczególne rozdziały się nie łączą, brak nici przewodniej, podsumowania, klamry. W dodatku są bardzo nierówne, dla dobra poziomu odrzuciłabym tak z połowę. Niemniej – trochę ciekawostek, trochę wspominków. Wersja light. Dla pasjonatów i tych, co nie pamiętają.

“Cyrankiewicz. Wieczny premier” Lipiński

Największe rozczarowanie. Krótko, pobieżnie, po łebkach. Nina Andrycz wspomniana 3 razy – przy okazji ślubu, wycieczki do Birmy i drukowania wizytówek. Nawet rozwód z nią jakoś pominięty. Gomułka – wspomniany. Że przez 14 lat współpracowali. Może trochę przesadzam, ale książka pozostawia czytelnika tak samo niedoinformowanego, jak i przed lekturą. Jakim cudem bibliografia liczy kilka stron? Nie wiem. W każdym razie do premiera wrócę, ale poszukam poważniejszej publikacji. Nie polecam.

——————————————————————

 * Przytaczam dla zapominalskich.

– Droga księżno, przeżyła pani 5 ustrojów, 6 mężów, 90 lat… które lata wspomina księżna z największym sentymentem?

– Droga baronowo, żono mego prawnuka, oczywiście, że czasy Wielkiej Rewolucji!

– Ależ księżno! Zgilotynowano w ten czas pani rodziców, zamęczono rodzeństwo, służbę, nawet psom nie odpuszczono!

– Wszystko to prawda. Ale prawdą jest też, że miałam wtedy 16 lat…

 

5 thoughts on “Zeszły ustrój w wersji light

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s