Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!

Freya krytycznie spojrzała w zwierciadło, własne odbicie miało dla niej w spojrzeniu tylko litość.

– Daj spokój, nie o śniegi tu się rozchodzi, pesel nam się nieco psuje, mnie nieco szybciej niż tobie…

– Jak pomyślę, że na studiach po całonocnej imprezie, bez grama snu, człek gnał na wykład i był świeży jak lilija.. – Freya wyraźnie się rozmarzyła, dawnych lat chwała ozłociła jej spojrzenie…

– A dziś bez korektora pod oczy wyglądamy jak renesansowe Madonny.

– Odpalantuj się od mego stanu błogosławionego, dobrze? – złoto spojrzenia przeszło w stal.

– Ależ nie do twego stanu piję, przypomniała mi się metafora, to chyba “Szachownica flamandzka” była, z całej książki zapamiętałam tylko tę frazę, że bohaterka miała cienie pod oczami i przez to wyglądała interesująco, niby zamyślona, renesansowa Madonna…

– Z całej książki jedna fraza?

– To nie była wysoka literatura. Czasem tak mam. Czasem autor tak ma, że przez różne książki powtarza coś, aż czytelnikowi w pamięć się wryje. Hugo-Bader chyba wszędzie upychał, że rozmówca ‘oplatał go jedwabnymi rzemykami przydymionych swoich spojrzeń’

– Takie natręctwa to się chyba leczy?

– To tylko słowa. Jeszcze babeczki?

– Ja z moją cukrzycą ciążową… Obie zgodnie wołamy TAK!

Advertisements

11 Replies to “Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!”

  1. Podobno Einstein tak miał. W kółko powtarzał te same słowa. Tylko, że… no cóż. Jemu akurat można wiele wybaczyć. Kolejną książką pizdnęłabym w ścianę.

    Like

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s