Stolica…

Czy można taki, ale z linią Warszawy?

Można, wszystko można… Linia Warszawy, hmm, czy w ogóle byłam w stolicy? No byłam, wzywana na szkolenia, w biurowcu, jak w klatce, 20 min na lunch, nawet z budynku nie wychodziliśmy, tylko na piętro kafeterii zjeżdżaliśmy

słuszną linię ma nasza władza…

…Syrenka? Kolumna Zygmunta?

…tęczę bym machnęła przez środek, ale kawą to bez sensu, myślałam o księżycu z rakietą w oku, ale młodsze pokolenie nie pamięta, a to był film taki, niemy, retro sentymenty…

…jak byliśmy na koniach w tej dziczy, to na parapecie leżały książki do użytku – i obok biografii Kotana, Dymnej, kilku sensacyjniaków i mangi – leżał Kubuś Puchatek. Z 1983 wydanie. Z delikatnymi rycinami, bez związku z Waltem.

Wiecie, że to całkiem zacna bajka była?

Tak, już kupiłam Żabie to wydanie. Czekam na przesyłkę.

A Warszawka w mojej wersji wygląda niby przed katastrofą… Z siebie nie wyjdę, resentymenty do centrali pozostały… Cóż, prowincja tak ma 😉

warszawsko

10 Replies to “Stolica…”

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s