Czytam dziecku…

…czasem Kubusia Puchatka, czasem Mikołajka. Tym razem padło na dzieło Goscinnego & Sempe.

“Tak, to doprawdy przypadek, że znam nazwę sobola, skoro od dnia ślubu nie kupiłeś mi ani jednego futra” wygłaszam syczącym tonem Mamusi Mikołajka. Książę zwija się ze śmiechu. Żaba żąda wyjaśnień.

Dwa dni później Żaba żąda kolejnych wyjaśnień… “Dlaczego mówisz na tatusia Soból?”

“Bo jak zgolił włosy, to mu odrasta taki meszek, jak u sobola i to jest taki fajny meszek… A czemu pytasz?”

“Bo tata kazał. Mówi, że jeszcze chwila i kupi ci to futro…”

?!? NIE CHCĘ FUTRA!!!

A włosy zgolił, bo zielona farba z parkanu zrobiła z niego metro-seksualnego drwala i on się na metro nie pisał, wolał świecić łysiną.

***

Grupa dla rodziców dzieci z przedszkola powstała. Najpierw zażądali składki. Potem nadgorliwe mamusie przez pół nocy meldowały “Przelew poszedł. Dobrej nocy”.

Potem się dopytywały, o co chodzi z chusteczkami, mają być przyniesione, czy nie… Bo niektóre dzieci mówiły tak, inne inaczej, a matka bliźniaków doniosła, że jeden bliźniak kazał przynieść, a drugi go zgasił, że “EEE, nie, dużo mają”…. Okazało się, że wychowawczyni uczy dzieci przekazywania wiadomości, dlatego nie było ogłoszenia, tylko dzieci miały przekazać…

Następnie ktoś szukał szarych spodenek…

“A czemu tylko u mnie pika?” zainteresowałam się wreszcie nierównością…

“A bo dźwięki wyłączyłem, też wyłącz…” poradził Książę lekkim tonem.

“Nie, nie potrzebuję gps by znaleźć telefon. Cały czas pika, więc wiem, gdzie jest”

Następnie zobaczyłam, że jakiś Tata Ż opuścił grupę.

“Patrz, jacy ci ojcowie miękkie rury, nie wytrzymał…” skomentowałam i spojrzałam spod rzęs w oblicze Książęcia mego. Uśmiech miał jak księżyc w pełni…

“To ty byłeś, prawda?”

Uciekł stawiać szklarnię.

***

Bratki mi zakwitły. Trzy. Na całą grządkę. Cóż, będą zawieszki.

 

Z braku owadów zatopiłam nawet piórka, zawieszka z piórka wygląda jak poniżej, jest spoko, ale chyba wolę intensywne barwy, będę polować na jesienne liście.

Ponadto dodałam “Galerię Handlową” – ze zdjęciami zawieszek, może tym razem będę sukcesywnie dodawać…

6 Replies to “Czytam dziecku…”

  1. To niezmywalna farba była, czy jak?
    Jesteś skarbnikiem? Wyrazy.
    Uczą dzieci przekazywać wiadomości. Hahaha! Dobre. Na studiach zapomną i znowu każdy będzie zapamiętywał co innego.

    Like

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s