Stereotypy religijne – adin, dwa, tri…

Do zamkniętego klasztoru żeńskiego wkracza prokurator wraz z policją, wręcz wyłamują drzwi do celi za ubikacją. Podwójne. Zastają za nimi nagą, brudną, wyniszczoną głodem kobietę. W celi jest li tylko garść przegniłej słomy, fetor od wychodka wywołuje torsje, jedyne okno zamurowane.

Podłe, podłe zakonnice, jak można tak człowieka potraktować?! Wsteczniactwo, ohyda!

Spędziła tak 20 lat. W chłodzie, czasem mrozie. Głodzona, bo żebra sterczą. Szalona, bo po 20 latach kto by nie oszalał.

Znalezienie tej nieszczęśnicy wywołało rozruchy w mieście i żądanie ukrócenia nadużyć kościoła katolickiego. Przypadek był kanwą opowieści anty-kościelnych, przedstawień kukiełkowych. Jak to nieszczęsna mniszka się zakochała, uciec z zakonu chciała i podłe współ-siostry na 20 lat zamknęły ją, aż szaleństwo pochłonęło ją do reszty. Przez całą Europę skandal się przetoczył.

Tylko, że w aktach prokuratorskich było coś zupełnie innego.

Rzecz się wydarzyła w Krakowie. Więźniarka nazywała się Barbara Ubryk. Książka – reportaż nosi tytuł “Ja nie mam duszy. Sprawa Barbary Ubryk, uwięzionej zakonnicy, której historią żyła cała Polska“. Polecam pozycję, autorka – Natalia Budzyńska – zrobiła, co w jej mocy by dotrzeć do dokumentów źródłowych. Ponadto dodała ważną część – jak traktowano chorych psychicznie w tamtym czasie. Mój wniosek jest prosty – może i Barbara siedziała w ciemności i chłodzie – ale oszczędzono jej regularnego stosowania kaftana, zimnych kąpieli, które praktycznie były podtopieniami, nikt nie karmił jej przemocą, nikt jej nie robił zastrzyków z, na ten przykład, rtęci.

Pozostawiając własne, katolickie, podwórko, a takoż zakon żeński [ale wyobrażacie sobie zakon zamknięty z KLAUZULĄ MILCZENIA?! Boże, jaka cisza, jaki spokój! W sumie nawet bym mogła te grządki pielić tylko niech nikt do mnie nie mówi] przenieśmy się na przeciwny biegun – małżeństwo w Omanie. Ok, w skrócie to jest państwo na Półwyspie Arabskim, obok Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Jemenu i Arabii Saudyjskiej. Czyli wiadomo już – islam. Jako religia państwowa. Małżeństwo jako kontrakt. Ważne jest plemię, rodzina. Ważna jest opłata uiszczana rodzicom panny młodej. W kontrakcie ślubnym zapisana jest kwota za urodzenie dziecka “Kiedyś dostawałyśmy wagę dziecka w złocie, teraz skończyły się dobre czasy, ale niezłą kolię czy bransoletę z diamentów można wyciągnąć”, zgoda na studia żony, nawet medyczne – oraz jej pracę. Rozwód – gdy żąda mąż – trzykrotne wypowiedzenie formuły, że wyrzeka się żony. Bez podania powodu. Rozwód – gdy chce kobieta – w wypadku udowodnionej zdrady, a i tak warunkiem jest zgoda męża. Jak się nie zgodzi – procedura trwa lata, jest upokarzająca i nie wiadomo, jak się skończy.

“Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu” to reportaż pióra pani Agaty Romaniuk. Była w Omanie, rozmawiała z kobietami, których historie przytoczyła. I zanim, drogie panie, znęcone wizją złotej klatki złożycie wolność własną na ołtarzu słodkiego nieróbstwa – bo tam kobieta NIE pracuje, NIE wychowuje dzieci [poza obowiązkową nianią bardzo częste są mamki, bo przecież kobieta nie będzie sobie deformować piersi, piękno ma zachować dla męża] – zanim pójdziecie na drugą żonę [bo na pierwszą, jako Europejki to nie macie szans] – proponuję doczytać. Po pierwszych wspaniałych opowieściach, olśniewających takim luksusem, że aż człowiek nie wierzy – następują rozdziały o biedniejszych warstwach. Oraz o mężczyznach, którzy u nas poszliby siedzieć. Pojęcie gwałtu małżeńskiego nie istnieje, przemoc rodzinna to powód do wstydu kobiety, pedofilskie zapędy i przywożenie sobie nieletnich ‘żon’ to z kolei zrozumiała norma, na granicy nikt o wiek ‘żony’ nie pyta… Książka rewelacyjna, poza warstwą poznawczą świetny humor [“Zdrada boli tak samo, czy jest to tunezyjska stewardessa, czy fryzjerka z Działoszyna”, “Ale o klejnoty zadbałaś, prawda, kochanie?”]

I ostatni stereotyp około religijny – gdy mówimy “Jedwabne” to co widzimy? Zakute, katolickie łby, pod przewodnictwem księdza mordujące w okrutny sposób Żydów. Prawdę mówiąc, gdy pierwszy raz usłyszałam o tej tragedii – nie uwierzyłam. A potem pojechałam w okolice bardzo katolickie i bardzo polskie. Ludzie z pokolenia moich rodziców na te rewelacje wzruszali ramionami. “Oj, Niemca to tu jeszcze nikt nie widział, jak już Żydzi dziesiątkami Wisłą płynęli!” Nikt się nie wstydził, nikt nie ukrywał. “Ale co cię dziwi? Żyd tu był jedyny pan, jak kobiecina szła na cały dzień kopać ziemniaki, to jej zapłacił tyle, że na bochen chleba nie starczyło, a ona miała szóstkę drobnych dzieci to wykarmienia! A jałmużnę to on dawał… SWOIM!!! I się jedynym automobilem rozbijał! A tej kobiecie to dzieci z głodu padały!” Poczułam się nieco idiotycznie, bo moi dziadkowie owszem, mówili, że Żydzi, to obcy, ale za to jacy świetni krawcy, a jaką chałwę mieli, palce lizać…“Drzazga. Kłamstwa silniejsze niż śmierć” Mirosława Tryczyka to dość drastyczna opowieść o krzywdach, przechodzących z pokolenia na pokolenie. Nie tylko Żydzi byli ofiarami. Dla kilku monet Polak Polaka wydawał lub zakatowywał. Prawo wojny? A potem, zamiast odejść by zgubić ślad i zmazać grzech – siedzą na zakrwawionym złocie. Całe życie się bojąc, że prawowity właściciel wróci. Domy postawione ma mogiłach. Brat brata. Przejmująca, ale nie stawiająca pod pręgierzem. Wydarzyło się. Zróbmy wszystko, by nie wydarzyło się ponownie. [Niemniej – dla osób o mocnych nerwach, sporo drastycznych opisów.]

10 Replies to “Stereotypy religijne – adin, dwa, tri…”

  1. Za dużo zła już ludzie wyrządzili na świecie w imię czczonych przez siebie bóstw i baśni, które się kupy nie trzymają… Od “drobnych” spraw typu wpędzanie w poczucie winy, przekonywanie o tym, że jesteśmy z gruntu źli i niegodni, przez zniewolenie i morderstwa religijne, po wojny i ludobójstwa. Straszne…Wątek zakonnicy mną wstrząsnął.

    Like

    1. I dlatego polecam książkę- wyrwane z kontekstu wygląda jak straszna sprawa… A tymczasem w szpitalach psychiatrycznych w tym czasie traktowano ludzi gorzej. A większość wojen religijnych to przykrywka, przyczyną był głód ziemi lub złota.

      Like

  2. O tej pani więzionej przez zakonnicę gdzieś już czytałam, ale tak pobieżnie w internecie, fakt okrutne.
    Ostatnio szukam jakieś ciekawej pozycji książkowej o polowaniach na czarownice, inkwizycjach, przesłuchaniach itp. Znasz coś może?

    Like

    1. Poza “Młotem na czarownice”? Moment, muszę pomyśleć.
      “Dziewczyna kata” Knedlerowej to na pierwszy ogień, lekkie
      “Tysiąc drzewek pomarańczowych” Harrison – są tortury, oskarżenie o czary, rys historyczny
      Inkwizycję omijałam szerokim łukiem, na okoliczność, że pchnęli śledztwo na nowe tory, ale dziwnie często obracali się przeciw najsłabszym, więc co za różnica czy sąd boży, czy przesłuchanie. Pomyślę.

      Liked by 1 person

      1. Dzięki:) Z tego zestawu drzewka pomarańczowe jakoś najmocniej mnie ciągną.

        Ja też nigdy za bardzo nie wnikałam w inkwizycję, ale po audycji w radiu na temat szlachcianek, które zamykano w klasztorach, bo dla nich szlachciców nie było do ożenku i tej zapomniałam nazwiska, która została skazana na stos za czary a wcześniej ścięta, bo się zajmowała ważeniem piwa i ziołami…. temat jak się pozbywano niewygodnych kobiet po prostu mnie zainteresował.

        Like

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s