Spełnione marzenia…

Jako, że zbliżam się rączym kurcgalopkiem do daty tej, po której będę już w wersji 4.0, Ślubny raczył mię zagadnąć, co też bym na tę rozpaczliwą rocznicę życzyła sobie otrzymać [bu już parę lat temu zapowiedziałam, że jak mi stanie w progu z bukietem róż 40, a jeszcze pąsowych, to chyba go z domu wyrzucę – nie mam nic do róż, pąsowych zresztą, ale w środku zimy to trochę kosztują, a szybko padają na pysk, wolałbym jednak coś sensownego…]

Kazałam mu przysiąc, że nie umrze ze śmiechu. Obiecał, że się postara.

Chcę skarpetki.

Bo otóż pojawiła się firma, która produkuje skarpetki różne w parze… W sensie, że jedna ma zbliżenie na czerwony mak na czarnym tle – a druga bukiet z maków, albo jedna jest w pasy czarno-białe, a druga ma zbliżenie na pysk zebry – spełnienie moich marzeń, każda skarpetka różna!!!

“No dobrze… ale wybierz w zbliżonym odcieniu, jak pogubisz, żeby się dało jakoś uzupełnić…” poradził. Nic wiary w człowieka.

W sumie może i ma trochę racji…

A co do marzeń i ich spełniania – z jednej strony uwielbiam czytać pana Wojciecha Jagielskiego, mam wrażenie, że więcej dzięki niemu rozumiem. Książki czy reportaże możliwe są dzięki obecności na miejscu – w czasie wydarzeń, dzięki rozmowom z ludźmi w czasie, gdy tragedia trwa… i dlatego lektura “Miłości z kamienia” nie jest dla mnie łatwa. Nóż się w kieszeni otwiera, bo rozumiem punkt widzenia żony, która cierpi przez pracę małżonka. Ale to w sumie cudza żona, nie moja, a książki Jagielskiego są niesamowite. Nie powstałyby, gdyby nie pojechał… raz, drugi, trzeci… a dla niej to koniec świata… po raz pierwszy, drugi, trzeci…

Z drugiej strony – jakim trzeba być egoistą, by tak niszczyć ukochaną osobę. Ale podobno mężczyznom empatię wyłącza wyzwanie. W sumie to by wiele tłumaczyło… Wyzwanie i rywalizacja.

12 Replies to “Spełnione marzenia…”

  1. Bardzo mądre spostrzeżenie.
    Życie ma tak wiele płaszczyzn, że nawet czyniąc coś dobrego dla całej społeczności, jakaś jednostka (właśnie ta żona) może czuć się pokrzywdzona.
    A jeśli chodzi o skarpetki, to takich, o których wspominasz, jeszcze nie spotkałam. Ale już czuję, że też by mi się podobały. 🙂

    Liked by 1 person

    1. Dziękuję, złapałam. 🙂 Cuuudowne!
      Wcale się nie dziwię, że o nich marzysz. Ja też!
      A jaki wybór: pszczoły i ule, jeżyki, piórka, motylki, aparat foto i klisze, Harry Potter…
      Może znaleźć dla każdego coś miłego. 🙂

      Like

  2. Bo z kobietami to jest tak, że jak mąż pracuje to żona narzeka, a jak nie pracuje to też… 😂

    Kojarzę o jakie skarpetki ci chodzi! Jak upolujesz motyw z pingwinami to koniecznie daj mi znać 😍

    Like

  3. Jakoś nie mogę się przekonać do takich skarpetek, które niby do pary, ale różne. Możliwe, że to dlatego, że mocno “kolorowe” ciuchowo czasy miałam kilka lat temu, a aktualnie w ubiorze jestem strasznie stonowana. Aż za bardzo 😉
    Co do zawodu męża, trudno mi się wypowiedzieć. Tak życiowo nie uprawiam uporczywego tkwienia w niszczącym cierpieniu, gdy się ma wybór.
    P.S. Ja też tegoroczna 4.0, tylko już po wielkim dniu 😉
    Pozdrawiam!

    Like

    1. Mam czas jeszcze z pół roku zanim wrócę do korpo… poza tęczowymi chustami, kolorowymi skarpetkami w planach mam również obcięcie włosów o 20 cm [nie, nie sprzedam, na sprzedaż idą od 25, 20 biorą tylko blond] i każę sobie zrobić pierwszy raz w życiu grzywkę…
      ps I jak życie w wersji 4.0? Uwiera bardziej, niż zwykle?

      Liked by 1 person

      1. No tak, przerwa od pracy w korpo wiele wyjaśnia 😉 To korzystaj póki się da z kolorków 😀
        Widzę zaplanowane zmiany wizerunkowe. Też dobra metoda na uczczenie zmiany kodu. Życie w wersji 4.0? Cudownie jest. Lepiej niż kiedykolwiek, bo urodziny zbiegły się z przeprowadzką – ukoronowaniem wielkich zmian w moim życiu, które zapoczątkowałam kilka lat temu. Po trudnym i momentami bardzo bolesnym procesie, teraz odetchnęłam, w pełni gotowa na drugą połowę życia. Świadoma, szczęśliwa, spokojna. No i na pewno dużo mądrzejsza niż gdy się było 25-latką. I to jest fajne w życiu w naszym wieku 🙂 Tak że życzę Ci fantastycznego “przejścia”. Ja swoje “przejście” miałam w totalnym biegu i rozgardiaszu 😀 Ale chyba można 40-tkę świętować przez cały rok? Jak sądzisz? 😛

        Like

  4. Tamaluga takie od babci dostaje. Na jednej Piękna, na drugiej Bestia. Na jednej boisko, na drugiej piłka nożna itd. Uwielbia je. Gdy już będziesz miała swoje to będziesz miała ubaw z chłopa, jak się będzie mylił ciągle i z niedowierzaniem zerkał, że ty ledwo 4.0 a już masz zaburzenia i tej samej pary skarpet nie potrafisz dobrać.

    Like

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s