Dzień biedronki

Jeszcze chwila, a kwiaty podziwiać będę tylko haftowane lub malowane. Niby fiołki jeszcze kwitną, ale to zdecydowanie pieśń łabędzia. Niemniej – słońce tak przygrzało, że obudziły się biedronki. Bez sensu, powinny już spać. A cały dzień latały, oszołomione biedactwa.

Dzięki temu wiem, że Żaba jak jest bardzo podekscytowana – potrafi liczyć do 15. Potem się mota i denerwuje.

A fiołki to mam w dziwnych kolorach, poza czarnymi i pomarańczowymi wystąpiły czekoladowe z jasnymi żyłkami, dziwności… Ale zabawne.

Źle trafione lektury to “Niewidzialni” Marczewskiego… No nie. Choćby mnie sto lat przekonywać – mieszkanie na hałdzie śmieci, wśród alkoholu i rabunków nie świadczy o wysokiej duchowości. Poza tym – jakoś nie czuję się odpowiedzialna za wszystkie nieszczęścia wszystkich rdzennych tylko dlatego, że mam białą skórę.

Jeszcze – “Olbrzymie kości” Beagle – nastawiłam się na lekką fantastykę, bo to lata 80-90 a tu kicha, nostalgiczno, sentymentalnie ale wcale nie bezrozumnie…

Przy wszystkich wkoło chorych naprawdę potrzebuję lekkiej rozrywki… a może tylko snu?

4 Replies to “Dzień biedronki”

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s