Słaba za mnie madam Bovary, oj słaba

Zaczęło się niewinnie, czyli jak zwykle. Niby w “1985” [tak, wciąż i wciąż bawi mnie ten teledysk] zbierałam rozrzucone przez progeniturę zabawki. Po trawniku rozrzucone. Wydawało mi się, że wszystkie zabawki znam, a tu jednak zaskoczenie, małe białe, trochę mryga, niby statek z “Gwiezdnych Wojen”, taki trochę większy X… Qwa, ale kiedy to Xżę kupił nowego drona i czemu się nie chwalił??? Wróć, toż to kicz jakiś, lekkie, bez naklejki, chińszczyzna z marketu…

Ciepnęłam na parapet, popukałam jeszcze bezmyślnie, czy coś morsem zacznie nadawać, ale nie zaczął.

Pół godziny później dzwonek do drzwi.

Na zawał zejdę, bo jest ustawiony tak, by w piwnicy go było słychać. Chyba głuchy by usłyszał. W piwnicy.

“Dzień dobry pani, ja tu mieszkam na końcu ulicy, niedawno się wprowadziłem i obawiam się, że mój dron wpadł pani do…”

“Tak.”

Cisza. Kijanka wyjrzała przez niedomknięte drzwi, huknęła się w ościeżnicę, narobiła szumu i znów się schowała.

“Pan raczy poczekać”

Poszłam nazad, wzięłam toto, małe i lekkie, podałam człowiekowi.

“Dziękuję, bo wie pani…”

“Wiem. Miłego dnia”

Zwrot na pięcie to mam opanowany do perfekcji, zatem go wykonałam, pozostawiając młodego człowieka na wdechu.

“Ty, a pomyślałaś, że może on specjalnie, że może tak chciał znajomość nawiązać?” Podekscytowała się Freya.

Eee tam, znajomość. Dwudziestu lat nie miał, szczeniak. Do rówieśniczek niech startuje, ja smarkatych nie lubię, za mało jeszcze nauczeni”

Może właśnie chciał się nauczyć?”

“Wiatr był, to mu drona dmuchnęło, tyle o tym”

Niemniej zastanowiłam się po tej rozmowie – może mi coś umknęło? Może on biedaczek rzeczywiście szukający – a skoro już jestem prowincjuszką z przychówkiem, to może powinnam wejść w rolę?

Xżę: I co, i tak mu oddałaś? Nie zrobiłaś afery, że ludziom do ogrodu, że gdzie ma pozwolenie, przecież to trzeba prawko na to specjalne zrobić, przecież jak spadnie z wysokości, to krzywdę może zrobić…

Aksinia: Czyli on się po prostu cieszył, że nie zrobiłam burzy z piorunami za podglądanie?

Xżę: Ale nie ganiałaś w szlafroku?

Aksinia: Błagam cię, w szlafroku na podwórku to tylko sandałów Żaby szukam.

A zawieszka z jaskrem już jest, co prawda wyszła nieco duża, ale już jakby po fakcie. Duża – bo jaskier z listkiem. W sumie trochę jak kamea. Emma Bovary mogłaby nosić.

[Potem spacery z mężem, dzieckiem, pieskiem – duma mieszczańska!]

Jaskier naturalnie DOSTĘPNY

 

7 thoughts on “Słaba za mnie madam Bovary, oj słaba

  1. Piękna! Taka radosna ta zawieszka!
    A młody przystojny? A noe masz ochoty iść do niego pod np pretekstem by Ci pokazał co fotografował na Twoim podwórku i czy dobrze wyglądasz w szlafroku na zdjęciach?

    Like

    1. Radosna wiosna, do wzięcia. A młody – za chudy, za młody. Jak wyglądam rano w szlafroku to raczej nie chcę wiedzieć – mam obawę, że jak oszalała Erynia, bo wiesz, o 5 nad ranem szukam sandałków Żaby, na oczy nie widzę, ale jak nie znajdę, to ona nie pójdzie do przedszkola, a wieczorem przysięgała, że wniosła do domu, tymczasem poranne kwerendy wykazują, że łgała i sandałki znów gdzieś w trawie…. Erynia z furią, mówię Ci 😉

      Like

      1. Ja mialam podobnie z kapciami przedszkolnymi młodszego syna, których nie chciał zostawiać w szafce przedszkolnej…. czasem podjeżdżałam pod przedszkole i padało dramatyczne pytanie: A kapcie są?

        Like

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s