Czytelniczy rzut na taśmę czyli o natchnieniu

To może najpierw o natchnieniu, zanim zapomnę.

Do przemyśleń natchnęła mnie wymiana komentarzy z miłym panem 365dni. Otóż w czasach, gdy przedszkolną panną byłam – nie było funduszy na setki zabawek w domu czy przedszkolu, tv była reglamentowana, a telefony komórkowe istniały tylko w s-f. [czytniki też. wymyślił je Lem]. Celem zabawienia dziecięcia, aby wreszcie przestało nudzić, kobiety potrafiły sporo z siebie wykrzesać. Nie, źle. Po prostu dzieliły się. Wychodzimy na spacer, zbieramy kwiatki, piórka, trawy – suszymy, kleimy, robimy laurki, kartki, zielniki… Powstawały przedmioty śliczne – lub koszmarki, na które potem spoglądało się z sentymentem. Wszystkie, wszystkie dziewczynki w przedszkolu miały zielniki, porównywałyśmy roślinki, z gór przywoziłyśmy urwany ukradkiem dziewięćsił… Znad morza muszle i bursztyn. Świat kobiet, z drobiazgów i zachwytów.

Sprawdzam w internetach, obrazki z żywymi kwiatami, młode artystki Grace Ciao, Lim Zhi Wei. Natchnienie je opadło, nigdy nikt nic takiego nie robił i ona chciała zrobić niespodziankę babci, na urodziny kwiatek do kartki przykleiła i to takie nowatorskie. A druga robi rzeczy tak cudne, że aż największe marki zamawiają u niej projekty, jakieś Coco czy inne Diory.

Acha. Nowatorskie. Że też moja babcia o tym nie czyta. Uśmiałaby się do łez.

Jeśliby kogoś naszła potrzeba posiadania “NOWATORSKIEGO”, “JEDYNEGO W SWOIM RODZAJU” obrazka z baletnicą makową – to jest dostępna, już w ramce, bo niby jak inaczej przetransportować…

Tutaj oto DOSTĘPNA

 

A teraz jedziemy czytelniczo. I nie pytajcie, jak mi się taki dziwny zbiór trafił, bo sama nie wiem. Mało? Mało, ale oczy dopiero dochodzą do normy. I jeszcze zdarzenia mi się wciąż jakieś zdarzają. Ale to w inny czas może.

Kosmetyka wroga” Amelie Nothomb – krótkie. Uff. Zaletą tej nowelki jest jej krótki czas działania. Najpierw czyta się szybko – potem szybko zapomina. Zabijacz czasu na jeden wieczór. Szczególnie nie zaskakuje, szczególnie nie męczy. Autorka musi być bardzo młoda. O. Nie jest. I to nie jest jej debiut. Hm. W takim razie po prostu razi mnie styl. I historia.

Mądrość wilków” ELLI H. RADINGER. Hm. Sfrustrowana adwokatka niemiecka rzuca zawód i zajmuje się badaniem i obserwacją wilków. A zwierząt tych na tamten czas w Niemczech już nie uświadczysz. Wystrzelali je. Zawsze lubili rozwiązania całościowe. [potem przyjeżdżali na wycieczki na strzelanie do nas, w sensie do Polski i dalej na wschód, a lokalsi zastanawiali się, jaki w tym cel, skoro te wilki Niemcom nie szkodziły, myśliwy musiał zapłacić fortunę za możliwość strzelania, za wywód trofeum, a to przecież nawet jadalne nie jest. Ot, zagwostka]. Już sam ten wstęp trochę razi. Nie prądem, ale jednak. Część merytoryczna jest bardzo ok, pani swoje z wilkami przeszła i hojnie się dzieli wiedzą. Potem jednak następuje część ideologiczna. I to już bardzo ciężko się czyta. Opowieść, że to kobiety oswoiły wilki, że skoro Odyn miał kruki i wilki, to gdzieś-kiedyś istniała taka społeczność ludzi-kruków-wilków… hadko słuchać takich rzeczy. A kiedy dotarłam do punktu, że w domu ZAWSZE decydujący głos ma matka… to miałam ochotę wyć jak wilczyca. Nie wiem tylko, ze śmiechu, czy rozpaczy. A. I jeszcze pani lubi się wypowiadać na tematy, których jednak nie zgłębiła. Specjalizujesz się w wilkach – spoko, ale to nie znaczy, że masz pojęcie o wychowaniu dzieci, doświadczeniach na słoniach, człekokształtnych czy krukach. Ale część merytoryczna spoko. Co prawda śmieszą mnie opowieści, że niemiecki baca nie chce mieć problemu z wilkami i czemu mu wilki z powrotem wprowadzają … ok, ale to już w sumie część ideologiczna była.

W domu innego” Rhidian Brook. Świetna fabuła, ciekawe postaci, splątane losy – Hamburg po wojnie, odbudowywany przy pomocy zwycięzców – po przecież nikomu nie są potrzebne słabe Niemcy – rzeczywiście, lektura sprawiła mi przyjemność. Jedyne, co mnie uwierało, to idiotyczny, nieprawdopodobny szczegół. Mianowicie oficer brytyjski, po tym, jak przydzielono mu luksusową willę na kwaterę [dla niego i rodziny, która miała doń dołączyć] otóż ten miły pan zaproponował niemieckiemu właścicielowi, by pozostał w willi. Nie pytając żony o zdanie [to tak tytułem, że w domu pierwsze skrzypce gra zawsze matka]. I ona się zgadza. Niemiec takoż. Idiotyzm. A potem doczytałam w posłowiu, że akurat ten szczegół był prawdziwy. Hm. Mea culpa, za mało w ludzi wierzę.

W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa” Elisabeth Asbrik. Czy o zagładzie można napisać jeszcze coś nowego? Czy na podstawie 500 listów można utkać pełną napięcia intrygę? TAK! Czy człowiek może dojść od kilku akrów i kilku krów do największej firmy meblarskiej? Czy ten sam człowiek może mieć ukochanego przyjaciela – Żyda i jednocześnie opłacać składki w partii nazistowskiej.Znów TAK. Świetna książka, bardzo wyważona, bardzo spokojna, autorka nie ocenia, nie rzuca kamieniem. Ludzie są tylko ludźmi, nie wszyscy rzucą się z bagnetem na czołgi.

8 thoughts on “Czytelniczy rzut na taśmę czyli o natchnieniu

  1. Czytałam zbiór powieści Amelie Nothomb już dawno temu.
    Leży gdzieś przygnieciony kryminałami i książkami z wiedzą, które teraz przeważają na mojej półce.
    Pamiętam zielniki, lepsze jednak zdjęcia kwiatów niż suszenie ich

    Like

  2. Zabawne są takie powroty dawnych zwyczajów jako najnowszych odkryć. 😉
    Po W domu innego i W lesie wiedeńskim chętnie sięgnę – ta pierwsza już czeka na liście, drugą dodaję.
    Lubię książki i filmy oparte na faktach – zawsze jest to jakoś fabularyzowane, mniej lub bardziej, ale do rzeczywistych zdarzeń nie można się przyczepić, że autor przesadził z wymyślaniem – gdyby to była tylko i wyłącznie fantazja, to by mi się nie podobało. 😉

    Like

  3. ZPT też było kreatywne. Czy teraz w ogóle jeszcze jest ZPT??? Nie wyobrażam sobie, co mogliby na nim robić :/
    Ale nie napisałaś o czym ta kosmetyka.
    A, przy okazji. Gdy Niemcy weszli do Polski i zajęli posiadłość mojej 14 letniej wówczas, babci – jej mama spierniczyła wraz ze służbą, zostawiając ją samą. Jej dom upodobał sobie wysoki rangą oficer i pozwolił jej zostać. Troszczył się o nią jak o córkę i tak przeżyła wojnę. Facet miał córkę w jej wieku, która została z mamą w Niemczech. Oboje z żoną postanowili adoptować Marysię i zabrać ją do Niemiec, ale ona się nie zgodziła. Była pełnoletnia, stwierdziła, że da radę. I dała. Z pomocą dalszej rodziny. Ale owego Niemca wspominała ciepło do końca życia.

    Like

    1. Nie wiem, my to piekłyśmy przez cały semestr. CAŁY, kufa.
      Bo to jest nowelka, oparta na jednym pomyśle, bardzo liniowa – i jak napiszę, to nie będzie warto czytać, a tak – może kogoś zabawi na chwilę.
      O cie! A moją 12letnią babkę i jej siostrę to rodzice w piwniczce na ziemniaki ukryli przed Rosjanami – i tak kilka miesięcy, bały się nawet kichnąć. Jednak matki są bardzo różne.
      Byłabyś dziś Frau…

      Like

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s