Lekkość pióra – czy bytu?

“Pani architekt, a malujesz pani czasem?”

“A ty wiesz, że jesteś pierwszą osobą od lat, która o to pyta?”

“Bo się widujemy z częstotliwością raz na dekadę, to mogę sobie pozwolić. Malujesz?”

“Wieki nie malowałam. Ale przez tę pandemię, przez naukę zdalną, przez zamknięcie… No, w każdym razie wróciłam do akryli, pomaga na głowę.”

I coś w tym jest. Jak już nie ma ucieczki – pędzel w dłoń. Bardzo radykalnie wyszło to w wypadku pewnej Francuzki, która swe dzieje opisała w “Pasażerce ciszy”. Nie wszyscy by wytrwali w Chinach w latach ’80, zresztą, jej też do końca nie wyszło na zdrowie, anemia, żółtaczka, takie klimaty. Ale opowieść polecam, niezwykła, delikatna, pełna pokory.

Opowieścią pokory nazwałabym też “Kroniki kota podróżnika”, ale umówmy się, to nie kot pielgrzymował, tylko jego właściciel. Polecam ze względu na delikatność i zgodę na świat zastany.

A ponieważ pióra kojarzą mi się nieodparcie zarówno z Chinami, jak i Japonią – puzderko z piórkami.

Puzderko Piór

 

11 thoughts on “Lekkość pióra – czy bytu?

    1. To jak ja… I nie rozumiem, przecież żaden architekt nie rysuje analogowo, bardziej liczą się umiejętności w AutoCAD czy co tam wymyślili kolejnego… Z drugiej strony w fizyce też nie byłam orłem, więc może lepiej, że jednak nie projektuję domów.
      A idealna kuzynka moja jest idealna- cudownie rysuje, maluje, bezbłędnie liczy. I jeszcze dzieci ma grzeczne 🤣

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s