Madagaskar, paciorki i takie tam…

Nie wiem, jak u Was, ale u mnie pytanie “Ulepimy dziś bałwana?” nabrało niepokojącej aktualności.

Wiec – ulepiłyśmy.

Tak, za oknem zima. Bardzo.

Na okoliczność zimy myślę o pingwinach – najlepiej na Madagaskarze. Czy to Madagaskar sprzedali rdzenni za garść szklanych paciorków? Może nie. Może tak. Ale w ogóle skąd ta pogarda dla szklanych paciorków? Skoro były czymś, czego w danej chwili najbardziej na świecie pożądała żona czy córka – to kim jesteś, by to oceniać? Może wódz wolał sprzedać wyspę, niż mieć ciche dni?

A poza tym – przecież szklane paciorki są takie śliczne 😉 W szczególności czeskie. I z miedzią.

Mroźne Krople AM – i wcale nie trzeba sprzedawać Madagaskaru.

A może to nie był wcale Madagaskar? Ktoś pamięta? Może Alaska? W sumie nawet pogoda by się zgadzała z sytuacją aktualną…

14 thoughts on “Madagaskar, paciorki i takie tam…

      1. Ten kawałek jest uzależniający 😉
        Aż sobie tekst sprawdziłam bo spokoju nie dawało, czy tam arabii czy agafii. Tymczasem..
        “A ram sam ram, a ram sam sam
        Gulli, gulli, gulli, gulli, gulli ram sam sam. A ram sam ram, a ram sam sam. Gulli, gulli, gulli, gulli, gulli ram sam sam. A rafiq, a rafiq” Arafik!

        Like

  1. W Twoich rękach koraliki zamieniają się w dzieła sztuki cudownej urody.
    Bałwan również wyjątkowy, będzie stał cały czas!
    Zasyłam serdeczności

    Like

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s