Romanse, ach romanse – dajmy im szanse…

Problem z romansami mam taki, że w życiu rzeczywistym ich nie pochwalam – bo zwykle pozostawiają po sobie zgliszcza i pożogę, a w świecie literackim mnie nie interesują – ponieważ są napisane źle.

ALE – jako, że nie zwykłam się łatwo poddawać, co jakiś czas sięgam nieśmiało w romansownym kierunku, by sprawdzić, czy mój werdykt pozostaje w mocy.. O literaturze mowa, li tylko o literaturze. Zatem przedstawiam romanse, które wymykają się negatywnej ocenie.

Poszukiwacze muszelek” – tak, jest to romans, z szeroko nakreślonym tłem obyczajowym, zahacza o wojnę, w sensie 2 Światową, ale na terenach mało nią dotkniętych. Plusy? Romans nie jest osią życia bohaterki, dzieci nie są odmalowane cukierkowo, skomplikowane relacje są odmalowane nad wyraz interesująco. Minusy? Przedstawienie kobiety – matki, gospodyni domowej w ośmieszający i przykry sposób. Wyjaśnienie? Cóż, książka jest z 1987, w tamtych czasach takie podejście było nowatorskie, był to sposób pokazania, że kobieta nie zawsze jest szczęśliwa w roli więźnia swego domu, a samotne wychowywanie nastolatków z obojętnym mężem za gazetą – czasem jest to ponad siły.

Enigma” – autora, pana Harissa kocham za opowieść o Cyceronie i nic tej miłości nie zmieni. Konklawe takoż było piękne. Niemniej Enigma pozostawiła we mnie pewien niesmak. Ze względów kulturowych i patriotycznych. Nieprzyzwoitością jest dla mnie poruszanie tragedii Katynia w tak lekki, epizodyczny sposób. Nieprzyzwoitością jest dla mnie robienie z Polaka zdrajcy dlatego, że chciał sprawiedliwości. No i nieprzyzwoitością jest stanowisko Stanów i Wielkiej Brytanii… Niemniej – gdyby przyjąć, że to fikcja, w dodatku – romans – to jest to świetna książka.

Fatum i furia” to pyszna opowieść, z dala od wojny, z dala od znanej Europy. Niezły zabieg formalny, najpierw świat i zdarzenia filtrowane oczami mężczyzny – a potem… a potem wszystko jeszcze raz opisane, ale już zupełnie inne, ponieważ widziane przez kobietę. Czy to romans? W pewnym sensie tak, choć mnie bardziej przypominało opętanie. Dobra, lekka lektura, może nakłonić do przemyśleń, ale nie musi.Objętościowo obszerna.

Advertisement

6 thoughts on “Romanse, ach romanse – dajmy im szanse…

  1. Romanse w literaturze – ja również nie mówię nie. Przecież każda z nas ma czasem ochotę na takie historie. Niezwykle rzadko jednak spotykam takie, które faktycznie, z czystym sumieniem mogę polecić…
    Pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    Liked by 1 person

    1. Zastanawia mnie, z czego wynika niski poziom romansów. Co do zasady pisane są dla kobiet, kobiety są dużo bardziej wyrobione czytelniczo , wszak czytają o niebo więcej- dlaczego więc literatura dla nas dedykowana jest taka słaba? Powinno być odwrotnie.

      Like

  2. Bardzo cenię Twoje recenzje, Aksiniu, bo są takie “w punkt”, zwarte i celne.
    Masz rację, o dobry romans wcale nie tak łatwo.
    Może spodobałoby Ci się coś Hannah Kristin i Jojo Moyes? Agnieszka Lis też potrafi wzruszyć.
    A Lucinda Rilley?
    Powodzenia w odkrywaniu najlepszych romansów (literackich). 🙂

    Like

  3. Świetnie recenzjujesz, piątka z tym dużym plusem. 🙂
    Romansów raczejunikam, ckliwe i płaczliwe, szkoda czasu.
    Zasyłam serdeczności

    Like

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s