Krzywy humor w “międzyczasie”…

Siedzi matka polka ukryta, za zamkniętymi drzwiami toalety, przegląda internety na komórce. WTEM! Drzwi się otwierają, stoi za nimi 5latka z nożem w garści. Aksinia (z niekłamanym oburzeniem w stronę progenitury) Masz prawo otwierać drzwi toalety tylko w istotnej sprawie!!! Żaba (podtykając pod nos matce jakąś encyklopedię dla dzieci) To jest bardzo ISTOTNE. Czy są naprawdę LATAJĄCE ryby?! A dlaczego córa użyła noża, a nie nożyczek? Ponieważ Xżę, widząc kiedyś córki biegnące z nożyczkami, pochował wszystkie, ale to wszystkie nożyczki. Noże, z japońskimi włącznie, jak wisiały na magnetycznych listwach, tak wiszą. **** Aksinia: Słuchaj, Wowa, to się nie składa, 11 … Continue reading Krzywy humor w “międzyczasie”…

across the 100th street czyli deja fuj!

Zarzuca długimi za tyłek włosami i kolebie się rytmicznie, nuci Across 110th StreetPimps trying to catch a woman that’s weakAcross 110th StreetPushers won’t let the junkie go free Próbuję nieudolnie ukryć szydliwy uśmiech za chusteczką, w końcu wciąż męczy mnie zapalenie zatok Ona nie wie, że 7 lat temu inna śpiewała to samo i tak samo się kolebała. Ok, lepszy tyłek ma od tamtego rudzielca. Spuszczam nisko głowę, kryję się za monitorami, wielkimi niby lotniska. Wiecie? Konieczność robienia zestawień do zestawień, kiedy excel śmieje się użytkownikowi w twarz – otóż ta konieczność nagle przywraca zdrowy ogląd na ilość czasu spędzanego … Continue reading across the 100th street czyli deja fuj!

Żyłka mi pęknie – jak nic!

W sumie nawet nie dlatego, że wszędzie widzę kffiatki w kawie czy herbacie. UWAGA – to nie będą obiektywne recenzje, zawierają tzw spojlery, więc gdyby ktoś miał pomysł czytać wymienione książki, to proponyję pominąć fragment o lekturach. . . . “Niewidzialne życie Addie” i tak dalej niejakiej pani Schwab. Jakbym wiedziała, że autorka para się fantastyką, to bym tak po głowie obuchem kliszy nie dostała. TYMCZASEM!!!! Początek to całkiem świetna obyczajówka, człowiek nawet się wkręca, bo w końcu to jednak miłe odwrócenie ról, że kobieta sprzedaje duszę za wolność, a mężczyzna, by tylko kochanym być… co do zasady jest odwrotnie … Continue reading Żyłka mi pęknie – jak nic!

Smoki, drewno, miłość totalna

Jak może niektórzy pamiętają – gdzieś na początku pisania bloga wypalałam w drewnie. Matrioszki, biżuterię, ramki do fotografii. Praca z drewnem jest czymś niezwykłym – ale na warsztat stolarski wciąż i wciąż brakowało mi miejsca. Zarzuciłam pomysł. Niemniej – szacunek dla stolarzy, cieśli, wszystkich pracujących z drewnem – ba, nawet dla gentlemanów kładących dobrze schody drewniane z drewna sezonowanego – wszystko to pozostało. Miłość do drewnianych kościołów – wiecie, tych malutkich, bez śruby, gwoździa, tych z początków chrześcijaństwo – ta miłość też pozostała. A przed kościołami – były świątynie. Gdzieś daleko na północy, ku czci Odyna, Thora, pewnie też Freyi … Continue reading Smoki, drewno, miłość totalna