Co do zasady – jestem spokojnym człowiekiem.

Serio, niespotykanie ze mnie spokojny człowiek, mnie można na głowę narobić, z tym zastrzeżeniem, by nie uklepywać… Dlatego ten dialog nie miał miejsca. Ten dialog był monologiem, znaczy ona mówiła, a ja myślałam swoje, kątem oka sprawdzając, czy dzieci nie zrobiły krzywdy temu tam szczuropodobnemu. “Bo my próbujemy i ja nie wiem, kto ma problem, ale wiesz, próbujemy już trzy miesiące, no rozumiesz, trzy miesiące i nic, NIC!!!” Raczej dobrze, że nic, bo jakbyś po latach łykania tabsów zaskoczyła, to by były pięcioraczki… “I nie wiem, czy jestem gotowa, podobno na to nigdy się nie jest gotowym, a on to … Continue reading Co do zasady – jestem spokojnym człowiekiem.

Zdumione spojrzenia w lustro rzeczywistości.

Albo to lustro krzywe – albo ja krzywo spoglądam, trudno dociec… Najpierw dojrzałam piękny blond warkocz, aż lśnił, wspaniały dobieraniec, a kobieta też postawna…stop! co ona do %$#@$ nędzy robi na środku ulicy?! Oczadziała?! Blondyna jedna, … po hamulcach, ja tam nie jadę szybko, byle mi się ten z tyłu nie wrył w tył, bo wtedy i tak ją skasuję, serio, co ona robi nad ranem, ruch, jak szlag, a ona na środku ulicy… …w czarnym mundurze, no niewidoczna…. …tylko ten warkocz… …i sobie z pasa do lewoskrętu ściągnęła białego dostawczaka, musi przeładowany był… …w sumie, jak się ma takie … Continue reading Zdumione spojrzenia w lustro rzeczywistości.

ciężko, oj ciężko

by nie rzec “cienszko” ;))) Szczupła motocyklistka lekkim zrywem poderwała ciało do połamanego smoka, z nowej perspektywy dojrzałam czarnego siniaka rozlanego na ramieniu. W pierwszej chwili pomyślałam o coverze jakiegoś błędu młodości, że niby zakryła datę ślubu, ale że tak bez sensu, czarną dziurą? “Co sobie zrobiłaś?” spytałam, gdy już wróciła na podłogę. “Ja nic. Ktoś mnie. Kijem” uśmiechnęła się, jak kot, który dorwał spyrkę. Acha, lubi to, czyli nie jest to przemoc… “Aikido?” “Nie, kendo” Co prawda kendo to mi się tylko z kenzo kojarzy, dla brzmienia wyrazu, ale zrobiłam minę owczarka niemieckiego i grzecznie pokiwałam głową. W sumie … Continue reading ciężko, oj ciężko

Dysonans poznawczy

Jest taka sytuacja: człowiek- kobieta robi krucyfiksa, czyli wisi na rurze na samych prostych nogach z ramionami w bok – w sumie ja bym to nazwała Titanic, ale spoko, o gustach się nie dyskutuje – potem człowiek wciaga się w górę, robi spidarmana i na sekundę odrywa dłonie, szał normalnie, może i nie wyginam śmiało ciało, ale jest moc, to człowiek zaskakuje, sięga po telefon, może kto fotę strzeli, na pamiątkę, że spidermana bez rąk…. …wiadomość… “kup coś od wróżki zebuszki “ … co kuffaa?!? ten mały słodki bobasek, co to trochę ponad 3kg raczył ważyć i rzęsy na pół … Continue reading Dysonans poznawczy

Kolory lata

To obok pysznego słonecznego również czerwień oraz głęboki fiolet. W nasyceniu barw czytam zapowiedź jesieni. W niskich tonach brzęczenia trzmiele nasłuchuję zimowej kołysanki. Czasem spełnienie marzenia o niezależności jest początkiem końca. Ambulans nie dojedzie na czas. Gdzieś daleko ktoś będzie musiał powiedzieć rodzinom pszczelim, że ich Bartnik więcej nie przyjdzie. Continue reading Kolory lata

Słów kilka o teraźniejszości…

Kijanko, ile masz latek? Czy. Odpowiada dzielnie Kija i pokazuje trzy palce. A ile lat ma Żabka? Wszystkie. Pokazuje całą dlon. uuu, jakaś książka przegrała z nożyczkami i jest już wycinanka łowicką. – Śnieżynka ze zgrozą obserwowała machinacje Kijanki. Wzruszyłam ramionami. – Weź wyluzuj. Tam pod sufitem jest właściwa półka z książkami, bez drabiny nie sięgnę. Śnieżynka rzuciła okiem i dialog skręcił bezpowrotnie ku autorom, opowieciom i przypadkom psychiatrycznym… “Musisz mnie częściej odwiedzac, tak rzadko ktoś ze mną rozmawia o książkach…” “Nie mam zamiaru. Po wizytach u ciebie zawsze się kłócę ze swoim” “??? Ale dlaczego???” “Bo jak tu jestem … Continue reading Słów kilka o teraźniejszości…

Migawki z rzeczywistości upalnej, a burzowej

Co robią moje córki po gorącym prysznicem, gdy na zewnątrz jest +35 stopni upału? NIGDY nie zgadniecie. Ogrzewają się. Po tym, jak przez godzinę baraszkowały w baseniku w ogrodzie, do stanu lekkiego zasinienia i wstępnych dreszczy – z okrzykami oburzenia, że jednak zimno, wpadły pod gorący prysznic. Spoko. A dla uzależnionych od kawy sklerotyków – bo z pewnością jest nas więcej!- mam pro tipa ratującego życie. Ale od początku. Że upał, to jakby każdy widzi. Że kawy gorącej pić się nie chce, to jakby oczywiste. Że glowa zacznie boleć, jak nie otrzyma dawki trucizny… o tym można akurat zapomnieć i … Continue reading Migawki z rzeczywistości upalnej, a burzowej

Czy porównania nam szkodzą? – mini recki książkowe

Będąc młodą (stażem, stażem!) matką – przeczytałam ileś tam poradników i w większości autorzy zwracali uwagę, by broń boże nie porównywać rodzeństwa, bo krzywdę się im, dzieciom i relacjom między dziećmi, robi. “Cóż za wiekuista bzdura! Cały czas porównywali mnie z moim młodszym braciszkiem, robaczkiem kochanym i nigdy, nigdy nie położyło się to cieniem na naszych relacjach!” …po czym przypomniałam sobie, że ostatnie wieści od Che to mam tak ze świąt, a i to nie tych ostatnich… Ale żyje, jakby zszedł, to by mnie notariusz zawiadomił, jak sądzę… Po tych słowach wstępu – poniżej będą recki przez porównanie, mam bowiem … Continue reading Czy porównania nam szkodzą? – mini recki książkowe

Na szybko i na marginesie…

“O, puder ci się wysypał w torebce” skonstatował Kubuś, gdy próbowałam dobyć karty otwierającej drzwi biura. Istotnie, wszystko pokryte było białym proszkiem. “Chyba talk dla niemowląt” prychnęłą z pogardą Agnes, co to makijaż ma idealny na 20letniej buzi, więc absolutnie by nie uwierzyła, że kiedykolwiek nakładałam puder. “Zawsze może być koka” Sebuś podszedł do drzwi z własną kartą i litościwie wszystkie sierotki wpuścił. “Magnezja” wzruszyłam ramionami, bo co tu jeszcze dodawać. “O, a na którą ściankę chodzisz?” Sebuś to jednak optymista. “Na rurę. Ale widzów nie wpuszczamy.” Podsłuchująca Agnes się potknęła. Miłego długiego weekendu wszystkim, których to dotyczy. Ja się … Continue reading Na szybko i na marginesie…