“Księga dziwnych nowych rzeczy” czyli dlaczego skleroza czasem popłaca

Pamięci do nazwisk nie mam, a jeszcze jak zobaczę nazwisko autora inną czcionką albo wydawnictwo zdecyduje się na inną szatę graficzną - przepadłam, w życiu Mariana sobie nie przypomnę. "Księga..." to opowieść o dylemacie starym jak... jak chrześcijaństwo. Żona - czy wspólnota, jedna owieczka czy stado... Co prawda tych kilkaset stron streściłabym w zgrabne 50, …

Advertisements

Ramtamtam i/lub rozwód

Merigold wdzięcznym ruchem dłoni odrzuciła grzywkę barwy świeżego kasztana z jasnych oczu. - Świetnie bawiłyśmy się z Żabencją, była muzika... A tak na marginesie, nie wiesz przypadkiem, do czego odnosi się wyrafinowany cytat "RamTAMtam, ramTAMtam"? - Przypadkiem wiem. - ze wszystkich sił starałam się nadać głosowi obojętne brzmienie. Byle tylko jej nie zaintrygować. Niestetyż. Merigold …

Dumny paw

- Możesz mi wyjaśnić, czemu się tak podejrzanie uśmiechasz, jak otwierasz listonoszowi? - Mogę. Ponieważ jestem z siebie dumna. - Dumna? Że opanowałaś otwieranie drzwi? Nasza dwulatka też potrafi, a jakoś nie pęcznieje z dumy... - Może i nie. Ale dawno temu, jak dwulatka była noworodkiem, przeczytałam "Język niemowląt" i tam, pośród innych zaleceń było, …

“Hello darkness, my old friend -czyli “Daleko od Niflheimu”

Dowcip taki był, nie pamiętam całości, ale pointa była, że mąż wyszedł po zapałki na 20 lat. Jak dla mnie ok. Potem, po mężu w życiu pojawiły mi się córki i zaczęły pojawiać się takie wieczory, kiedy ryjąc nosem po podłodze [ze zmęczenia, nie w poszukiwaniu trufli!] z chęcią sama bym go po te zapałki …

Na żądanie niech się stanie – cztery wyzwania ;)

Jakiś czas temu ogłosiłam konkurs, w moim mniemaniu bardzo trudny... Wyłoniły się cztery zwyciężczynie. Wygraną była laleczka z motywem, wyzwanie było dla mnie, zrobić ze wskazanym przez dziewczęta motywem. Trochę się obawiałam, że będzie za dużo kawy i co ja biedna zrobię. Obyło się bez dramatów. Pierwsza była Agnieszka z My Coffee Time i jej życzenie …

Przychodzi baba do lekarza – a lekarz też baba.

Nie, żebym miała coś wbrew, wręcz odwrotnie, ja bardzo lubię, kiedy mój lekarz to kobieta, unikamy wtedy nieporozumień, a wręcz ośmielę się twierdzić, że się rozumiemy. Wtedy mają miejsce takie dialogi: Lekarka: I cóż panią do mnie sprowadza? Aksinia: Doktor kazał na kontrolę. Lekarka: I jak, lepiej pani? Co to on przypisał…? Aksinia: Syropki. I …