Dzień biedronki

Jeszcze chwila, a kwiaty podziwiać będę tylko haftowane lub malowane. Niby fiołki jeszcze kwitną, ale to zdecydowanie pieśń łabędzia. Niemniej – słońce tak przygrzało, że obudziły się biedronki. Bez sensu, powinny już spać. A cały dzień latały, oszołomione biedactwa. Dzięki temu wiem, że Żaba jak jest bardzo podekscytowana – potrafi liczyć do 15. Potem się mota i denerwuje. A fiołki to mam w dziwnych kolorach, poza czarnymi i pomarańczowymi wystąpiły czekoladowe z jasnymi żyłkami, dziwności… Ale zabawne. Źle trafione lektury to “Niewidzialni” Marczewskiego… No nie. Choćby mnie sto lat przekonywać – mieszkanie na hałdzie śmieci, wśród alkoholu i rabunków nie … Continue reading Dzień biedronki