Jest sobota, za oknem mrok, ruskie disco kaszle miarowo…

Przez ową miarowość przebija się dźwięk dzwonka przy furtce. “Ki diabeł?” pytam retorycznie, bo znów usypianie progenitury szlag trafił. – Co jest?! – wrzeszczę przez lufcik, próbując bezskutecznie odzianą li tylko w piżamę dzieciarnię zagonić do łóżek. – Poczta Polska! … Continue reading Jest sobota, za oknem mrok, ruskie disco kaszle miarowo…

Nowa świecka tradycja…

Niby nic, ale jakoś wyjątkowo zadbane groby na Grabiszynku… My też wyjątkowo często się tam pojawiamy… Ale z drugiej strony – gdzie tu dzieci wybiegać poza terenem ogródka – i gdzie nowe kozaczki, koniecznie białe, pokazać? Nie ma to, jak cmentarz! Serio, miejsce parkingowe trudno znaleźć – co najmniej, jak na 1-go. Znaczy – nie tylko my wpadliśmy na ten świetny pomysł. Inny świetny pomysł, który, wzięty raz na tapet już pozostaje – tatuaże. Bardzo proszę, demonstracja. Kolczyki wg wzoru pani Kelly Jones. W jednym kolczyku stokrota, w drugim liść śliwy. Na szyi – jakiś kwiatek. Żaba ma analogiczny na … Continue reading Nowa świecka tradycja…