Czy porównania nam szkodzą? – mini recki książkowe

Będąc młodą (stażem, stażem!) matką – przeczytałam ileś tam poradników i w większości autorzy zwracali uwagę, by broń boże nie porównywać rodzeństwa, bo krzywdę się im, dzieciom i relacjom między dziećmi, robi. “Cóż za wiekuista bzdura! Cały czas porównywali mnie z moim młodszym braciszkiem, robaczkiem kochanym i nigdy, nigdy nie położyło się to cieniem na naszych relacjach!” …po czym przypomniałam sobie, że ostatnie wieści od Che to mam tak ze świąt, a i to nie tych ostatnich… Ale żyje, jakby zszedł, to by mnie notariusz zawiadomił, jak sądzę… Po tych słowach wstępu – poniżej będą recki przez porównanie, mam bowiem … Continue reading Czy porównania nam szkodzą? – mini recki książkowe

Na szybko i na marginesie…

“O, puder ci się wysypał w torebce” skonstatował Kubuś, gdy próbowałam dobyć karty otwierającej drzwi biura. Istotnie, wszystko pokryte było białym proszkiem. “Chyba talk dla niemowląt” prychnęłą z pogardą Agnes, co to makijaż ma idealny na 20letniej buzi, więc absolutnie by nie uwierzyła, że kiedykolwiek nakładałam puder. “Zawsze może być koka” Sebuś podszedł do drzwi z własną kartą i litościwie wszystkie sierotki wpuścił. “Magnezja” wzruszyłam ramionami, bo co tu jeszcze dodawać. “O, a na którą ściankę chodzisz?” Sebuś to jednak optymista. “Na rurę. Ale widzów nie wpuszczamy.” Podsłuchująca Agnes się potknęła. Miłego długiego weekendu wszystkim, których to dotyczy. Ja się … Continue reading Na szybko i na marginesie…

Migawki z weekendu

“Mamusiu, żyje?” Kija wyciągnęła paluszek w kierunku rzeźby jakowejś kamiennej. Zdecydowanie mam dość tematu śmierci ostatnio, ileż można… “Nie żyje.” “Zdechł? Dlaczemu?” Zdziwiła się, nie wiedzieć czemu, Kijanka. No nie wiem, czemu, nie wiem, czy to rzeźba przedstawiająca właściciela, czy umartwiającego się Św. Piotra, zasadniczo i pobieżnie jest mi wszystko jedno… “Nie zdechł, z kamienia jest, kamień nie jest ożywiony….” chciałam skrócić, ale nie z Kiją te numery. “Nie kamień, patrz!!!” szurnęła mną (jak nie wierzycie, że trzylatka może szurnąć dorosłym… to znaczy, że nie macie dzieci. Użyła dołu podkolanowego. Mojego, nie swojego) i dzięki temu znalazłam się na odpowiedniej … Continue reading Migawki z weekendu

Migawki z biura – powrót do starej skóry

Chris: I pokonałem uja, wyłączyłem go! Chcesz, to ci powiem jak? Robbi: Ale kogo? Chris: Hołka. Wyłączyłem go. Już mi nie będzie pętak opowiadał, jak przez całą drogę nad morze, że “Zwolnij, jedziesz za szybko” Robbie: Dziwne. Nie wiedziałem, że ma taką funkcję. Chris:…?!?! Aksinia: Ja też, ale ja jeżdżę głównie w korkach. *** Ivo: Pani, a pani wpisuje terminy? Aksinia: Być może…. Ivo: To pani mi tu wpisze… Aksinia: Jutro. Dziś się kopię z tabelką dla szefostwa. A jak się skończę kopać, to wszystkim roześlę i każdy swoją część będzie wypełniał… To wtedy wpiszę ten termin. Ivo: To ja … Continue reading Migawki z biura – powrót do starej skóry

Krzywy humor po godzinach

Mąż Merry Mary spogląda z wahaniem ponad oprawkami okularów “Słuchaj, a czemu ty nas zapraszasz tylko wtedy, kiedy Twego Xżęcego Małżonka nie ma? My go zasadniczo lubimy….” “On was też. To skomplikowane. Widzisz, kiedy stwierdzam, że zaproszę jakichś ludzi…. to on dostaje korby i mam 3h bite awantury na okoliczność, że w domu jest syf, kiła i mogiła i jak ja się nie wstydzę. Rozumiesz? Mój dom, moi goście… i moja trzygodzinna awantura…. Więc omijam to, bo co się będę…. Nie wiem, o co cho, i już się pewnie nie dowiem…” “Ale tu jest porządek….?” “Wiem. Ale przed przybyciem ludzi … Continue reading Krzywy humor po godzinach

Krzywy humor w “międzyczasie”…

Siedzi matka polka ukryta, za zamkniętymi drzwiami toalety, przegląda internety na komórce. WTEM! Drzwi się otwierają, stoi za nimi 5latka z nożem w garści. Aksinia (z niekłamanym oburzeniem w stronę progenitury) Masz prawo otwierać drzwi toalety tylko w istotnej sprawie!!! Żaba (podtykając pod nos matce jakąś encyklopedię dla dzieci) To jest bardzo ISTOTNE. Czy są naprawdę LATAJĄCE ryby?! A dlaczego córa użyła noża, a nie nożyczek? Ponieważ Xżę, widząc kiedyś córki biegnące z nożyczkami, pochował wszystkie, ale to wszystkie nożyczki. Noże, z japońskimi włącznie, jak wisiały na magnetycznych listwach, tak wiszą. **** Aksinia: Słuchaj, Wowa, to się nie składa, 11 … Continue reading Krzywy humor w “międzyczasie”…

across the 100th street czyli deja fuj!

Zarzuca długimi za tyłek włosami i kolebie się rytmicznie, nuci Across 110th StreetPimps trying to catch a woman that’s weakAcross 110th StreetPushers won’t let the junkie go free Próbuję nieudolnie ukryć szydliwy uśmiech za chusteczką, w końcu wciąż męczy mnie zapalenie zatok Ona nie wie, że 7 lat temu inna śpiewała to samo i tak samo się kolebała. Ok, lepszy tyłek ma od tamtego rudzielca. Spuszczam nisko głowę, kryję się za monitorami, wielkimi niby lotniska. Wiecie? Konieczność robienia zestawień do zestawień, kiedy excel śmieje się użytkownikowi w twarz – otóż ta konieczność nagle przywraca zdrowy ogląd na ilość czasu spędzanego … Continue reading across the 100th street czyli deja fuj!

Żyłka mi pęknie – jak nic!

W sumie nawet nie dlatego, że wszędzie widzę kffiatki w kawie czy herbacie. UWAGA – to nie będą obiektywne recenzje, zawierają tzw spojlery, więc gdyby ktoś miał pomysł czytać wymienione książki, to proponyję pominąć fragment o lekturach. . . . “Niewidzialne życie Addie” i tak dalej niejakiej pani Schwab. Jakbym wiedziała, że autorka para się fantastyką, to bym tak po głowie obuchem kliszy nie dostała. TYMCZASEM!!!! Początek to całkiem świetna obyczajówka, człowiek nawet się wkręca, bo w końcu to jednak miłe odwrócenie ról, że kobieta sprzedaje duszę za wolność, a mężczyzna, by tylko kochanym być… co do zasady jest odwrotnie … Continue reading Żyłka mi pęknie – jak nic!